<img height="1" width="1" style="display:none" src="https://www.facebook.com/tr?id=718547469374910&amp;ev=PageView&amp;noscript=1"> Wypowiedzi po meczu Widzew Łódź - Raków Częstochowa
Ładowanie...

I Drużyna

WIDZEW - RAKÓW

Ekstraklasa

02 October 2022 20:10

Wypowiedzi po meczu Widzew Łódź - Raków Częstochowa

Widzew Łódź zremisował 0:0 z Rakowem Częstochowa. Przebieg spotkania skomentowali trenerzy i piłkarze obu drużyn.

Janusz Niedźwiedź (trener Widzewa):

 

Przez te dwa tygodnie wiedzieliśmy, z kim będziemy się mierzyć, jak trudny będzie to przeciwnik. Wiedzieliśmy, że musimy wznieść się na wyżyny, nie tylko działań taktycznych czy strategicznych, ale również przygotowania fizycznego. Byliśmy świadomi, że to będzie najbardziej intensywny mecz z dotychczasowych, lecz możemy powiedzieć, że postawiliśmy się drużynie, która jest kandydatem do tytułu mistrza Polski.

 

W wielu momentach zneutralizowaliśmy ją, choć sam wynik jest sprawiedliwy, bo i rywal miał kilka swoich sytuacji. Żal nam tej ostatniej, bo mogła ona przesądzić o naszym zwycięstwie. Gratulacje dla drużyny i chciałbym, żebyśmy kontynuowali tę pracę w kolejnych meczach, bo pod od tym względem to było bardzo dobre spotkanie. Nawet mimo tego, że nie było w nim bramek. Czuję trochę niedosyt. Szkoda, że nie padł ten ostatni gol, po którym stadion mógłby eksplodować z radości.

 

Marek Papszun (trener Rakowa):

 

To był fajny mecz, bo są tutaj fajny stadion i fajni kibice. Stadion był wypełniony po brzegi i panowała  świetna atmosfera. My zagraliśmy niezłe spotkanie, ale byliśmy mocno nieskuteczni, przez co tracimy punkty, z czego nie jesteśmy zadowoleni. Tę skuteczność musimy poprawić, jeśli chcemy punktować, bo sytuacji mieliśmy na tyle dużo, żeby zdobyć jedną lub więcej bramek.

 

W meczu, w którym pada remis, zawsze roztrząsa się kontrowersje sędziowskie. Tu właśnie taka jedna była, w 47. minucie, faul w polu karnym. Na szkoleniach sędziowskich uczą nas o takich nadepnięciach, a w spotkaniu jest inaczej gwizdane. To rzuciło cień na ten mecz, ale to jest tylko dodatkowy aspekt. Mam nadzieję, że szczęście nam to kiedyś odda. Zabieramy stąd punkt i jedziemy dalej.

 

Patryk Stępiński:

W Ekstraklasie co tydzień mierzymy się z trudnym zadaniem, bo patrząc na tabelę ta liga jest tak wyrównana, że jeden mecz potrafi zdecydować, czy dana drużyna będzie na szóstym miejscu, czy na przykład na trzynastym.

 

Raków to zespół, który jeszcze niedawno reprezentował Polskę w europejskich pucharach i grał z mocnymi rywalami. Dzisiaj mogliśmy się z nimi zmierzyć. Przygotowywaliśmy się do tego spotkania podczas przerwy na mecze reprezentacji i większość naszych planów udało się zrealizować. Oczywiście poza strzeleniem bramki, która dałaby nam zwycięstwo.

 

W pierwszej połowie, podobnie jak w Mielcu, podeszliśmy wysoko do rywali i było ewidentnie widać, że Raków miał pomysł grać wysokie piłki za nasze plecy i ścigać się z nami.

 

Przed sezonem ustaliliśmy sobie cel, że najważniejsze jest zdobycie tylu punktów, które na pewno dadzą utrzymanie. Dopiero wtedy postawimy sobie następne cele. Póki co można powiedzieć, że jeszcze nie przydarzył się nam mecz, w którym przeciwnik nas zdecydowanie zdominował.

 

Dzisiaj zagraliśmy trzeci z kolei mecz w takim ustawieniu w obronie, bo Mateusz Żyro miał kontuzję, ale u nas w tygodniu przed kolejnym spotkanie nie ma na treningach tak, jak bywa w innych drużynach, że już zna się skład na spotkanie. Czegoś się domyślamy, ale ostatecznie o składzie dowiadujemy się w dniu meczu.

 

Marek Hanousek:

 

Szanujemy zdobyty punkt i jest on dla nas bardzo ważny. Myślę, że pierwsza połowa była wyrównana, a w drugiej Raków trochę nas zdominował i musieliśmy bronić się niżej, ale za to wyprowadzaliśmy dobre kontrataki. Remis to zasłużony wynik dla obu stron. Bardzo skutecznie gramy w obronie, a Henrich Ravas od początku sezonu spisuje się świetnie, dlatego coraz trudniej strzelić nam bramkę. Uważam, że Raków jest faworytem do zdobycia mistrzostwa w tym sezonie, ale nie zaskoczyli nas, bo byliśmy przygotowani na to, że grają intensywnie i uważam, że daliśmy radę.

 

Dominik Kun:

 

Raków miał przewagę w posiadaniu piłki, my nastawiliśmy się na obronę i  szukaliśmy swoich szans z kontry. Sytuacje były, więc mecz mógł się potoczyć korzystnie w obie strony. Dla nas to cenny punkt, bo wiadomo jaką siłę stanowi Raków w ostatnich latach. Kolejnym pozytywem jest to, że ponownie zagraliśmy na zero z tyłu.

 

Patryk Kun (Raków):

 

Zabrakło nam skuteczności, zwłaszcza w pierwszej połowie, gdzie mogliśmy strzelić bramkę i wtedy grałoby się nam łatwiej, bo Widzew musiałby się bardziej otworzyć. Mieliśmy problem z finalizacją akcji, więc stąd ten remis. Każdy był skupiony na swojej robocie, mecz był intensywny i nie było czasu, żeby myśleć o czymś innym niż to, co dzieje się w danym momencie na boisku. Stadion był bardzo głośny, więc nie do końca było słychać podpowiedzi kolegów. Przypominało mi to trochę wyjazdowy mecz ze Slavią Praga, gdzie też był bardzo intensywny doping.