Patryk Czubak: W każdym meczu musimy zachować stabilność
Ładowanie...

Wywiady i konferencje

Rezerwy

Akademia

01 March 2023 18:03

Patryk Czubak: W każdym meczu musimy zachować stabilność

W sobotę rundę wiosenną w Betcris IV lidze rozpocznie drużyna Widzewa II Łódź. Na trzy dni przed jej startem porozmawialiśmy z trenerem Patrykiem Czubakiem. Zapraszamy do lektury!

Kamil Pycio: Runda jesienna zakończyła się 19 listopada, mamy początek marca, więc za nami ponad trzy miesiące bez gry. Ta przerwa chyba zleciała jednak dość szybko.

 

Patryk Czubak: Bardzo szybko! Pod koniec listopada wydawała nam się ona strasznie długa, ale teraz czujemy, że ten czas był dynamiczny i przeleciał w mgnieniu oka. Jesteśmy tuż przed rundą rewanżową, która będzie trudna zarówno pod względem liczby meczów, jak i zachowania stabilności. Właśnie ta stabilność cechowała nas jesienią. Dążyliśmy do tego, żeby grać powtarzalnie, niezależnie od poziomu rywala. Według mnie właśnie to doprowadziło nas do miejsca, w którym obecnie jesteśmy. Jak to w życiu bywa, łatwo jest coś zrobić pierwszy raz, trudniej to powtórzyć. Mam jednak nadzieję, że my to zrobimy.

 

- Wspomnianej stabilności brakowało wam chyba w grach kontrolnych.

 

- Tak, ta stabilność nie była na optymalnym poziomie. W niektórych meczach wyglądaliśmy fantastycznie, jak choćby z Wisłą II Płock, gdzie zdominowaliśmy drużynę, która miała w swoim składzie wielu zawodników z Ekstraklasy. Na drugim biegunie jest ostatnie spotkanie z Unią Skierniewice, gdy przeciwnik - swoim nastawieniem oraz zasadami w obronie, szczególnie niskiej, w tym obronie pola karnego, oraz szybkiemu przejściu do ataku - wykreował kilka szans i wykazał się wysoką skutecznością. Być może sam wynik, biorąc pod uwagę przebieg meczu, jest za wysoki, jednak musimy to przyjąć, a w lidze być gotowi, że rywal będzie miał czasami tylko jedną okazję. Jeżeli ją wykorzysta, a my nie będziemy dobrze przygotowani pod kątem mentalnym, to możemy się bić. Nie chcemy tego.

 

[PRZECZYTAJ PODSUMOWANIE ZIMOWYCH PRZYGOTOWAŃ]

 

- Zimą graliście z naprawdę mocnymi drużynami - choćby z walczącymi o awans do II ligi Rakowem II Częstochowa i Unią Skierniewice, jak i z kilkoma solidnymi trzecioligowcami - Legią II Warszawa czy Pelikanem Łowicz. Piłkarsko na ich tle wyglądaliście co najmniej nieźle.

 

- To na pewno, ale do tego musimy dołożyć fundament w postaci gry obronnej na dobrym poziomie. Wyznaję zasadę, że aby dobrze atakować, trzeba też poprawnie bronić. To jest coś, co musimy realizować powtarzalnie, niezależnie od meczu i przeciwnika, bo to nam po prostu daje piłkę. A z piłką przy nodze jestem spokojny, że wiemy, co mamy zrobić. Fundamenty muszą być jednak podstawą w kontekście dobrego grania w piłkę. To jest coś, z czego jesteśmy znani, natomiast musimy pamiętać o rzeczach przyziemnych. Najpierw musimy tę piłkę wywalczyć, żeby ją posiadać, a później z posiadania postarać się wykreować swoje szanse.

 

- W lutym pojechaliście też na kilkudniowy obóz do Poddębic. Było to pierwsze zgrupowanie rezerw w historii reaktywowanego Widzewa.

 

- Bardzo się cieszę, że udało się do tego doprowadzić, bo zabiegaliśmy o to mocno. Jestem wdzięczny wszystkim ludziom związanym z Gminą Poddębice, ale także osobom z Klubu, dzięki którym mogliśmy zorganizować to zgrupowanie. To jest rzecz bez precedensu. Myślę też, że swoją postawą - zarówno w rundzie jesiennej, jak i od początku mojej obecności w Widzewie - daliśmy pretekst do tego, żeby dostać tych kilka dni.

 

- Do drużyny dołączył Wiktor Preuss, który w meczach kontrolnych pokazał, że może być jej ważną postacią. Skąd pomysł na jego ściągnięcie?

 

-  Znam Wiktora jeszcze z czasów jego gry w Piaście Gliwice, gdy przyszedł do drugiego zespołu z Legii Warszawa jako reprezentant kraju w swojej kategorii wiekowej. Przestawiliśmy go z pozycji numer dziewięć lub dziesięć na bok obrony, ewentualnie na skrzydło, bo właśnie tam może w najlepszy sposób wykorzystywać swoje atuty w ofensywie. W Widzewie od dłuższego czasu monitorowaliśmy jego sytuację, jeszcze gdy występował w II lidze, w Pogoni Siedlce. Później nie wszystko potoczyło się tak, jak by sobie tego życzył, Wiktor poszedł do GKS-u Wikielec, a my uznaliśmy, że to dobry moment, aby postarać się go sprowadzić. Chcemy dać mu narzędzia do tego, aby wrócił na centralny poziom, na którym ma rozegranych kilkadziesiąt meczów. I ma potencjał, żeby ten dorobek powiększyć.

 

IMG_0572

 

- Jak wygląda stan kadry na kilka dni przed startem rundy?

 

- Od początku zapowiadaliśmy, że chcemy wzmocnić się dwoma lub trzema zawodnikami i jesteśmy na dobrej drodze, żeby to uzyskać. Chcemy sprowadzać młodych piłkarzy, których następnie chcemy wznieść na wyższy poziom. Liczę, że tak będzie właśnie w przypadku Wiktora, jak i kolejnych graczy. Wierzę, że to będą wzmocnienia, a nie uzupełnienia.

 

- Dość spokojnie na rynku transferowym zachowuje się też GKS Bełchatów, czyli wasz główny rywal w rundzie wiosennej.

 

- Bełchatów ściągnął tylko jednego zawodnika, Serhija Napołowa, ale to bardzo duże wzmocnienie na tym poziomie. Znam go z Warty Poznań, gdy wspólnie awansowaliśmy do Ekstraklasy. Powiedziałeś, że GKS będzie naszym głównym rywalem, ale nie do końca się z tym zgodzę. Oprócz niego, mamy w lidze siedemnaście innych drużyn. Jeżeli wygramy z każdą z nich, to nie wydarzy się nic nieoczekiwanego. Tak jak mówiłem, w każdym spotkaniu musimy być stabilni, podchodzić perfekcyjnie przygotowani. To na pewno doprowadzi nas do dobrych rzeczy. Nie chcę mówić o wyniku sportowym, bo jesienią też o nim nie mówiliśmy. Grajmy dobrze w piłkę, bądźmy dobrze nastawieni, bądźmy przygotowani. Wierzę, że to zawsze zaprocentuje.

 

- Gdy rozmawialiśmy po ostatnim jesiennym meczu, trener powiedział, że jedynym celem na rundę wiosenną jest wygrywać z każdym. Czy coś się od tego czasu zmieniło?

 

- Absolutnie nic. Chcemy dobrze grać, chcemy, żeby to było narzędzie do wygrywania meczów.

 

[ZOBACZ TABELĘ I TERMINARZ BETCRIS IV LIGI]

 

- Rundę zaczynacie od starcia z WKS-em 1957 Wieluń, czyli rywalem z samego końca tabeli. Przeszłość pokazała jednak, że nikogo w tej lidze nie można lekceważyć.

 

- Oczywiście - zwłaszcza w rundzie rewanżowej, która jest specyficzna. Spodziewamy się, że rywale pokazywać będą dużo mniej walorów artystycznych, bo będą walczyć o konkretny cel - w przypadku Wielunia o utrzymanie. Ich środki nie będą skomplikowane, więc my musimy być dobrze przygotowani, mieć plan na mecz - zarówno w atakowaniu, jak i w zabezpieczeniu ataku. To będzie w tym najbliższym spotkaniu kluczowe. Jeżeli będziemy dobrze zabezpieczeni po stracie piłki, będziemy dusić akcje przeciwnika w zarodku, to jestem przekonany, że wykreujemy odpowiednią liczbę szans i je wykorzystamy.

 

- Już kilka razy mogliśmy usłyszeć, że "najlepsze przed wami". Skąd wzięło się to hasło?

 

- Przyszło mi ono do głowy w trakcie tworzenia podsumowania poprzedniego sezonu w naszym wykonaniu. Gdy zaczynałem pracę w Widzewie, naszym celem było utrzymanie w lidze. Zajęliśmy w niej czwarte miejsce, poparliśmy to przygodą w Pucharze Polski, gdzie doszliśmy do finału. Osiągnęliśmy dużo, ale niedosyt pozostał. Wierzę, że praca wykonana przez cały ten czas pozwoli nam na to, aby najlepsze było przed nami, bo z takim nastawieniem powinniśmy zawsze podchodzić do sportu. Niezależnie od tego, co osiągniemy - jeżeli wierzymy, że najlepsze przed nami, możemy z tego jeszcze więcej wyciągnąć. Jeżeli wygramy ligę, to możemy się tym szybko zachłysnąć i za rok wylądować w tym samym miejscu. Jeżeli wygramy ligę i będziemy dalej szukali sobie kolejnych celów, to przed nami może być coś jeszcze lepszego.