Ładowanie...

Łukasz Zjawiński

Transfery

I Drużyna

Ekstraklasa

17 August 2022 15:08

Łukasz Zjawiński: Chcę odwdzięczyć się Widzewowi na boisku

Nowy napastnik Widzewa Łódź w swojej pierwszej rozmowie na łamach oficjalnej strony Klubu podzielił się swoimi wrażeniami po przekroczeniu progów Klubu z al. Piłsudskiego 138.

Jakub Dyktyński: Miałeś okazję zagrać w tym sezonie na stadionie Widzewa w barwach Lechii, więc zapoznałeś się już z atmosferą, jaka panuje w Sercu Łodzi. Jakie zrobiła na tobie wrażenie?

 

Łukasz Zjawiński: - Wprawdzie to tylko epizod, bo wszedłem na ostatnie 5 minut, ale rzeczywiście był to mój debiut na tym stadionie. Słysząc Taniec Eleny i masę klaszczących ludzi, mogę powiedzieć, że wywołali największy dreszczyk, jaki miałem dotąd w swojej piłkarskiej przygodzie.

 

Rozmawiamy w czasie, kiedy przechodzisz testy medyczne w naszym Klubie. Wielu zawodników przychodzących do Widzewa wskazywało, że są one nie tylko dokładne, ale i wyczerpujące.

 

- Rzeczywiście są bardzo dokładne, ale uważam, że wszędzie powinny wyglądać tak jak tutaj. Jeśli chcesz mieć zawodnika, który jest gotowy do gry, musisz mieć pewność, że jest w stu procentach zdrowy. To wszystko potoczyło się błyskawicznie. Jeszcze wczoraj w Gdańsku wsiadałem do pociągu, a dziś już jestem po wszystkich badaniach i czekamy na ostateczną decyzję. Cieszę się, że dzieje się to tak szybko, bo sam chcę już wejść do drużyny, poznać chłopaków, zobaczyć, jak to wygląda od środka i wystąpić w meczu.

 

Regularna gra to coś, na czym pewnie zależy ci najbardziej. Miałeś okazję występować w Sandecji, gdzie pokazałeś się z dobrej strony. W Lechii nie było łatwo ze względu na obecność wielu uznanych zawodników w ataku. W Widzewie będziesz chciał zaliczać jak najwięcej minut na boisku?

 

- Zdecydowanie tak. Oczywiście nigdy nie ma gwarancji gry czy otrzymywania większej liczby minut, ale jeśli jest szansa, by tę statystykę podwyższyć, to trzeba podejmować trudne decyzje. Nie ukrywam, że dołączenie do Widzewa było dla mnie właśnie taką decyzją. Długo zastanawiałem się, co będzie dla mnie najlepsze, ale przyjazd do Łodzi uważam za krok naprzód. W Lechii na swojej pozycji mam dwóch zawodników z uznaną w PKO BP Ekstraklasie marką, bo zarówno Łukasz Zwoliński, jak i Flavio Paixao, to wielkie nazwiska. Z tego powodu pół roku temu poszedłem do Sandecji, aby pokazać, że potrafię strzelać. W Widzewie chcę udowodnić, że to nie był przypadek i jeśli dostanę szansę to zrobię wszystko, by się odwdzięczyć.

 

W Fortuna 1 Lidze nie miałeś okazji zagrać przeciwko Widzewowi, dlatego przybliż kibicom, jakie są twoje mocne boiskowe strony.

 

- Myślę, że mogę się nazwać typowym napastnikiem. Bazuje na sile, lubię grę tyłem do bramki i dobrze się odnajduję w polu karnym. Wydaje mi się, że dobrze opanowałem też stałe fragmenty gry, zarówno rzuty karne, jak i wolne. Potrafię grać głową, obydwie nogi mam na dobrym poziomie. Uważam, że mogę sporo zaoferować, ale nad każdą cechą trzeba ciągle pracować, aby dane umiejętności doprowadzić do perfekcji. Zdaję sobie sprawę z ograniczeń, ale dobrze jest dostrzegać swoje braki po to, by ciągle iść do przodu.

 

Lepiej czujesz się w ustawieniu z dwójką napastników czy raczej jako osamotniona "dziewiątka"?

 

- Grałem w obydwu stylach i nie stanowi to dla mnie różnicy. Jeśli trener stwierdzi, że drużyna skorzysta na grze dwójką, albo uzna, że jeden napastnik mu wystarczy, to ja się do tego dostosuję. Taktycznie jestem przygotowany na obydwa warianty.

 

Zaliczyłeś pełny okres przygotowawczy, więc jesteś w dobrej dyspozycji fizycznej.

 

- Oczywiście. Nie mam żadnych zaległości pod względem fizycznym, cały czas jestem w treningu. Grałem też w sparingach, strzeliłem bramkę przeciwko Wiśle Płock. Wprawdzie na boiskach PKO BP Ekstraklasy w trwającym sezonie zaliczyłem niewiele minut, ale czuję się na tyle dobrze, że nie trzeba będzie zostawać ze mną po treningach i biegać od połówki do połówki.

 

Oglądałeś mecze Widzewa w tym sezonie? Przed meczem Lechii przeciwko nam z pewnością jakaś analiza miała miejsce.

 

- Nie nazwałbym siebie maniakiem, ale bardzo lubię oglądać Ekstraklasę. Interesuje mnie ta liga, więc oglądałem mecze Widzewa, a cała otoczka kibicowska sprawiała, że tym chętniej włączałem telewizor. Uważam, że zespół gra super piłkę i jeśli nadal będziemy dążyć do tego, by ten styl rozwijać i doskonalić, to punkty przyjdą same. Oglądałem mecz z Legią i rzeczywiście pierwsza połowa była słabsza, ale już w drugiej zobaczyliśmy Widzew, który chcą oglądać kibice. Uważam, że ten Klub zasługuje na to, by zostać w Ekstraklasie jak najdłużej.

 

Powiedziałeś, że Widzew gra super piłkę. Wielu obserwatorów i dziennikarzy się z tym zgadza. Natomiast zbliżamy się do granicy cierpliwości kibiców, bo za dobrą grą nie idą jeszcze punkty. Z tego powodu duża odpowiedzialność spocznie także na tobie. Masz jakieś obawy z tym związane?

 

- Nie. Jestem osobą, która potrafi radzić sobie z presją. Nie czytam tego, co o mnie piszą, nawet jeśli zagram dobry mecz. Oczywiście każdy kibic chce, by jego drużyna punktowała i jednocześnie wyglądała jak najlepiej na boisku. Byłem w Stali, która jako beniaminek płaciła tzw. frycowe, a potem pokazała, że zasługuje na to, by zostać w Ekstraklasie. Jestem zdania, że tak samo będzie z Widzewem. Przyszedłem tutaj, żeby dać kibicom radość i mam nadzieję, że wszyscy będą zadowoleni.

 

Kibice mieli już okazję przekonać się, że Ekstraklasa jest bardzo wyrównaną ligą. Wszystkie dotychczasowe spotkania były meczami na styku. Jestem ciekawy twojej opinii nt. różnic pomiędzy najwyższym szczeblem, a pierwszą ligą.

 

- Uważam, że styl gry preferowany przez Widzew nie do końca odpowiada realiom pierwszoligowym, dlatego Klub męczył się trochę na tym poziomie. Kultura gry jest na pewno niższa, jest dużo walki, doskoku. Z drugiej strony w Ekstraklasie mamy do czynienia z większą intensywnością i jakością piłkarską.

 

Czy oprócz PKO BP Ekstraklasy oglądasz jakieś inne ligi?

 

- Śledzę tak naprawdę niemal wszystko. Oczywiście nie da się w tym samym czasie oglądać kilku spotkań naraz, ale w telefonie mam włączone powiadomienia o wynikach drużyn, w których grają moi znajomi. Ostatnio klub zmienił Michał Karbownik czy Sebastian Szymański, więc natychmiast zacząłem śledzić ligę niemiecką i holenderską, żeby być na bieżąco z tym, co się u nich dzieje. TOP 5 lig zawsze mam w swoim telefonie, a kiedy tylko mogę, to staram się obejrzeć mecz.

 

Kiedy po raz pierwszy pojawiło się zainteresowanie ze strony Widzewa?

 

- Kiedy kończyłem półroczne wypożyczenie w Sandecji, to już wtedy moja agencja rozmawiała z kilkoma klubami i słyszałem o zainteresowaniu ze strony Widzewa. Byłem przez tydzień na testach w Warcie Poznań, więc wtedy temat trochę ucichł. Ostatecznie nie udało się dopiąć tamtego transferu, ale widocznie miałem wylądować w Łodzi. 2 tygodnie temu zaczęły się rozmowy, musiałem przemyśleć decyzję, bo zmiana klubu to też zmiana otoczenia, dlatego wspierała mnie rodzina, menadżer. Podobało mi się, że Widzew był zdeterminowany, by mieć mnie u siebie. Odbyłem rozmowę z trenerem Niedźwiedziem. Nasze podejście do futbolu jest bardzo podobne i to pomogło mi w podjęciu ostatecznej decyzji.

 

Jaką dużą rolę w podejmowaniu przez ciebie decyzji odgrywają rodzice?

 

- Mama z tatą oraz trójka moich braci pomagają mi od samego początku i za to jestem im bardzo wdzięczny. Mama zawoziła mnie z Pszczyny do Chorzowa, później mieszkałem w Zabrzu w bursie i rodzice musieli sporo we mnie zainwestować, a gdy grałem w Legii w Centralnej Lidze Juniorów i rodzice byli na trybunach, to niemal zawsze trafiałem do siatki. Rodzice to dwie najważniejsze osoby w moim życiu. Oczywiście nie podejmą decyzji za mnie, ale mogą mi w tym pomóc, a ja liczę się z ich zdaniem.

 

Skoro wspomniałeś o CLJ, to mam ostatnie pytanie. Dlaczego miałeś wtedy ksywę Andersen?

 

- Skąd to wiedziałeś? Wymyślił ją Michał Karbownik, bo lubiłem czasem podkoloryzować różne historie, żeby było więcej śmiechu. Bardzo dobrze wspominam cały ten okres gry w CLJ Legii.

 

Chciałbyś na koniec powiedzieć coś kibicom Widzewa? Pierwszy domowy mecz, w jakim będziesz miał okazję wystąpić, to ten z Wisłą Płock.

 

- Nie muszę prosić o to, by przyszli jak najliczniej, bo trybuny zawsze są tutaj pełne, ale proszę na pewno o wiarę w drużynę i doping, bo są naszym 12 zawodnikiem.