Powrót

Zły miesiąc minął

Przepraszam za tygodniową przerwę spowodowaną problemami z laptopem („pamiętaj świrusie o wirusie”). Teraz czas nadrobienia zaległości. Bo choć Widzew zakończył już tegoroczne rozgrywki, to dzieje się sporo. Ale na początek o tym co już było i niestety, się nie zmieni.

Listopad jest od dawna wyjątkowo złym miesiącem dla widzewiaków. Po raz ostatni Widzew grał w europejskich pucharach 2 listopada 1999 roku z Monaco, przegrywając w księstwie 0:2. Końcowe lata ery Sylwestra Cacka przebiegały pod znakiem listopadowych kompromitacji, po których wiosną już nie zdołano odrobić strat, co oznaczało degradację. W ostatnim sezonie w ekstraklasie w 6 meczach kończących rok 2013 widzewiacy pod wodza Rafała Pawlaka raz zremisowali (0:0 w Łodzi ze Śląskiem) i ponieśli 5 porażek. Podobnie było w pożegnalnym sezonie pierwszoligowym. Znów fatalny listopad dla zespołu tego samego trenera (z Zagłębiem w Łodzi 0:3, w Głogowie 2:3, z Olimpią Elbląg u siebie 0:3 i w pożegnalnym meczu na starym stadionie przy al. Piłsudskiego z GKS Katowice 1:1).

Najnowszej historii RTS po reaktywacji też nie wspominamy miło końcówek jesieni. Nawet w IV lidze pierwszą rundę łodzianie pod wodzą Marcina Płuski kończyli remisem 1:1 z Borutą w Zgierzu i porażką w Łodzi 1:2 z Mechanikiem Radomsko. To sprawiło, że dystans do lidera z Paradyża wzrósł do 9 punktów. W III lidze tegoroczny listopad także sprawił, że lider z al. Unii zwiększył przewagę nad Widzewem do aż 12 punktów. Pod wodzą Tomasza Muchińskiego beniaminek z Łodzi przegrał w Nowym Mieście Lubawskim 2:3 (mimo prowadzenia 2:0), po raz pierwszy nie wygrał na boisku SMS w Łodzi, remisując z Sokołem Ostróda 0:0 i doznał porażek w Aleksandrowie z Sokołem 1:3 i w Ząbkach w zaległym meczu z rezerwami Legii także 1:3.

Na domiar złego także w listopadzie żegnaliśmy legendarnego prezesa Ludwika Sobolewskiego (w 2008 roku) i teraz kolejnego piłkarza Wielkiego Widzewa Marka Piętę (obaj zmarli 11 listopada).

Zapowiedź jesiennych nieszczęść mieliśmy już za kadencji Płuski.  Po 0:3 w Morągu trener został zwolniony, choć była to pierwsza porażka tego szkoleniowca w tym roku (przy 24 zwycięstwach i 6 remisach ligowych). Ten efektowny bilans i awans do IV ligi jest sporym osiągnięciem zaledwie 28-letniego trenera. Ale już w trzecioligowym otoczeniu zespół rozegrał zaledwie dwa dobre mecze, w których nie można mieć zastrzeżeń do składu, taktyki, zmian (w Łodzi bez udziału publiczności ze Świtem 2:0 i w Wołominie z Huraganem 4:0). W pozostałych punkty zdobywano ciężko, czasem szczęśliwie (np. w Łowiczu czy nawet z Concordią w Łodzi). Nie wypracowano własnego stylu gry. Na dobrą sprawę nie widzę żadnego piłkarza, który poczyniłby wyraźne postępy, gwarantujące powodzenie w wiosennej walce o awans.

Niepokoiła duża ilość kontuzji, co w konsekwencji miało wpływ na brak stabilizacji składu poszczególnych formacji czy płynność gry. Nie ma żadnego zawodnika, który rozegrałby wszystkie mecze pierwszej rundy. Można było się spodziewać, że w miarę upływu czasu, beniaminek z Łodzi będzie czuł się pewniej wśród trzecioligowców, a tymczasem widać było, że traci „power”. Piłkarzom brakowało sił i szybkości w końcówkach.

Nie wykształcił się lider (kreowany na takiego Adrian Budka nie wytrzymywał całych spotkań i moim zdaniem ten kapitan nie powinien grać całych potkań, a tylko jedną połowę, a nie fingować gry po przerwie). Rotacja kadrowa w trakcie spotkań pozostawiała wiele do życzenia, a nie mający doświadczenia trener nie potrafił umiejętnie wykorzystać możliwości aż 4 zmian. Np. schemat zamiany młodzieżowców Bartłomieja Gromka na Krzysztofa Możdżonka nic nie wnosił, a nawet pogarszał sytuację. Mimo narzekania na zbyt szeroką kadrę , co najmniej 7 zawodników nie zostało poważniej sprawdzonych. Także decyzja o rozstaniu z Płuską ma sporo mocnych uzasadnień.

Kiedy napisałem, że oczekuję od Tomasza Muchińskiego zdobycia minimum 11 punktów w 5 meczach, to wielu potraktowało mnie jak „niedowiarka i malkonenta”. Tymczasem „Mucha” z tym zespołem wywalczył zaledwie 4 punkty, przegrywając aż 3 mecze, tracąc w każdym z nich po 3 gole. Widać, że pracował długo z Franciszkiem Smudą, bo narzekał po każdym meczu, że nie ma kim grać. Ale nie potrafił przywrócić wiary w możliwość awansu, a niektóre błędy poprzednika wręcz powielał.

Rotacje trenerskie w trakcie rundy zawsze niosą za sobą niebezpieczeństwo rozmycia winy. Tym mogą się bronić zwolennicy pozostania Płuski do końca rundy. Poprzedni trener ma prawo twierdzić, że gdyby pozostał, to strata do lidera byłaby mniejsza. Jego następca włączał po kolejnych wpadkach „tę samą płytę” o złym przygotowaniu drużyny przez poprzednika i zarazem braku wpływu na skład zespołu. Tu Tomek nieco przesadził, bo przecież za przygotowanie bramkarzy od dawna odpowiadał. A właśnie obaj młodzieżowcy Michał Choroś i Mateusz Wlazłowski byli głównymi sprawcami porażek.

Tak czy inaczej, przed piątym już trenerem „nowego Widzewa” od lata 2015 Przemysławem Cecherzem jest dużo problemów i wyzwań, a  zarząd czeka korekta składu. Oby trafna, a przynajmniej dająca podstawy do wiosny lepszej niż jesień np. wygranych wszystkich 11 meczów na nowym stadionie przy al. Piłsudskiego.

Komentarze
Dodaj komentarz
Michał Cybulski
Dla sprostowania - 0:3 z Zagłębiem w 2014 to nie listopad, a 31 października.
Zamieszczone 06.01.17 19:07.

Najnowsza Galeria

U19 : Badania FMS

U19 : Badania FMS

Tabela rozgrywek

1 ŁKS Łódź 47
2 Finishparkiet Drwęca Nowe Miasto Lubawskie 42
3 Legia II Warszawa 36
4 Widzew Łódź 35
5 Lechia Tomaszów Mazowiecki 34
6 Pelikan Łowicz 32
7 Świt Nowy Dwór Mazowiecki 29
Pełna tabela