Powrót

Stracone złudzenia

Zapowiedź zaległego meczu III ligi rezerw Legii z Widzewem w Ząbkach piątkowy "Express Ilustrowany" zatytułował " Zakończyć rundę mocnym akcentem!". Widzewiacy wykonali zadanie przegrywając 1:3 i była to czwarta porażka ekipy RTS tej jesieni. Czy może być mocniejsza pieczęć na kryzysie następców czterokrotnych mistrzów Polski? Ich strata do lidera wynosi nadal aż 12 punktów, co praktycznie przekreśla plan awansu do II ligi już w 2017 roku.

Sobotni mecz na Dolcan Arenie zaskoczył słabiutkim poziomem. Przecież grały zespoły czołówki i liczyłem, że konfrontacja rezerw aktualnego mistrza Polski z gorąco dopingowanymi łodzianami potwierdzi aspiracje obu rywali. Padły cztery gole, ale wszystkie były efektem żenujących błędów defensyw, jakie nie zdarzają się nawet w klasie A. Tak na dobrą sprawę tylko jedna, płynna piłkarska akcja, była godna uwagi. W 52. minucie szybki, zaskakujący, kontratak gości z ostatnim podaniem Daniela Mąki do Mateusza Michalskiego zakończył się minimalnie niecelnym strzałem najskuteczniejszego w widzewiaków. Gdyby goście objęli wtedy prowadzenie, to mecz mógłby potoczyć się inaczej.

To, co później wyprawiali zawodnicy gości, wyglądało tragicznie. Powracający do gry Michał Choroś sprezentował warszawiakom dwa gole. Kuriozalny był brak interwencji bramkarza przy kornerze wykonywanym przez 17-letniego Sebastiana Szymańskiego w 67 minucie. Piłka zatoczyła łuk i wpadła do bramki za plecami stojącego przy bliższym słupku Chorosia. O ile w Tomaszowie, w remisowym meczu z Lechią, bramkarz Widzewa miał prawo tłumaczyć bezpośredni gol z rogu pchnięciem z tyłu, o tyle teraz nikt nie przeszkadzał Chorosiowi w łapaniu piłki. Także postawa bramkarza Widzewa wręcz pomogła 18-letniemu dublerowi Miłoszowi Szczepańskiemu w zdobyciu trzeciej bramki dla Legii. Zapowiadając ostatni tegoroczny występ przypomniałem, że we wtorek w Dortmundzie w Młodej Lidze Europy w meczu z Borussią gole strzelili Szymański - dwa oraz Szczepański jednego. Obaj skopiowali ten wyczyn z Widzewem, choć byli zmęczeni meczem w Dortmundzie.

Tradycyjnie zmiany w ekipie łodzian były spóźnione. Do 72 minuty grała wyjściowa jedenastka (z trzema defensywnymi pomocnikami). Tak jakby remisowy wynik, a później prowadzenie legionistów 2:1, "urządzały" widzewiaków. Napastnik Robert Kowalczyk, który wcześniej strzelał gole rezerwom Legii, grał tylko 13 minut. Patryk Strus dostał szanse 4 minuty przed końcem. Warto podkreślić, że po opuszczeniu 11 meczów na leczenie kontuzji, powrócił do gry Marcin Kozłowski, który rozegrał całe spotkanie.

Wobec dramatycznej obniżki formy Widzewa (zaledwie 1 zwycięstwo w 8 kolejkach z rzędu) nie ma co się cieszyć z niedzielnego bezbramkowego remisu Lechii w Tomaszowie w zaległym meczu z Pelikanem Łowicz. Czołówka tabeli: 1. ŁKS Łódź - 41, 2. Finishparkiet - 36, 3. Legia - 32 (wiosną mecz zaległy z Huraganem Morąg), 4. Lechia - 31, 5. Widzew i Pelikan po 29 pkt. Na czele listy strzelców będzie zimował Jewhen Rodionow - 11 goli. Napastnik ŁKS Łódź wyprzedza Kamila Jackiewicza (Finishparkiet) i Kamila Zalewskiego (Ruch Wysokie Mazowieckie) - po 10 bramek. Czwartą lokatę dzieli Mateusz Michalski (Widzew) i Martin Strach (Concordia Elbląg) po 9 trafień.

Komentarze
Dodaj komentarz
Michał Szybka
Panie Bogusławie Choroś to małe miki przy tym co w sobotę robili bramkarze Polonii W-wa i Odry Opole,bądź co bądź grający klasę wyżej a Odra z aspiracjami co najmniej 1 ligowymi.
Zamieszczone 28.11.16 13:03.

Najnowsza Galeria

Widzew - Świt Nowy Dwór Mazowiecki (trybuny)

Widzew - Świt Nowy Dwór Mazowiecki (trybuny)

Tabela rozgrywek

1 Finishparkiet Drwęca Nowe Miasto Lubawskie 75
2 ŁKS Łódź 73
3 Widzew Łódź 66
4 Świt Nowy Dwór Mazowiecki 62
5 Lechia Tomaszów Mazowiecki 55
6 Sokół Ostróda 54
7 Pelikan Łowicz 53
Pełna tabela