Aktualności

Najpierw szachy, potem emocje

W sierpniu z okazji 110-lecia działalności Widzew przypominamy na oficjalnej stronie oraz na antenie klubowego radia to, co działo 24 lata temu w 1996 roku, gdy widzewiacy najpierw wywalczyli awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów, a potem w niej rywalizowali z mocnymi rywalami z Niemiec, Hiszpanii i Rumunii.

Nim jednak doszło do gier z Borussią Dortmund, Atletico Madryt i Steauą Bukareszt, drużynę trenera Franciszka Smudy czekał dwumecz z Broendby IF. Mistrzowie Danii "na papierze" wydawali się trochę mocniejsi od widzewiaków, mając w kadrze m.in. reprezentantów krajów - mistrzów Europy z 1992 roku (bramkarz Mogens Krogh, obrońca Lars Olsen, pomocnik Kim Vilfort) oraz większe w ostatnich latach doświadczenie i sukcesy w Europie (półfinał Pucharu UEFA w 1991 r., wyeliminowanie Liverpoolu w tych samych rozgrywkach w 1995 r.).

Widzewiacy też mieli wtedy mocny skład, zasilony piątką nowych piłkarzy po mistrzowskim sezonie 1995-1996 (Szczęsny, Wojtala, Michalski, Majak, Dembiński), ale widać było, że w pierwszej połowie zagrali trochę spięci, jakby usztywnieni świadomością gry o dużą stawkę. Łodzianie przed przerwą próbowali "napocząć" rywali przeważnie akcjami oskrzydlającymi, ale ani Rafał Siadaczka, ani Marek Citko czy Sławomir Majak nie potrafili przełamać duńskich zasieków i dograć dobrą piłkę do Marka Koniarka.

Po drugiej stronie boiska, pod bramką Macieja Szczęsnego, również kibice obserwowali piłkarskie szachy, który w wykonaniu gości z Danii polegały głównie na próbach pokonania golkipera Widzewa strzałami z rzutu wolnego (Lars Olsen) lub z dystansu (Sven Colding). Ta strategia była kontynuowana przez Duńczyków również po przerwie, gdy mecz nabrał zdecydowanie szybszego tempa.

Najpierw w 56. minucie Ole Bjur z rzutu wolnego trafił w... słupek bramki Szczęsnego. Sześć minut później trener Smuda zdecydował się na zmianę w ataku. Za Koniarka wszedł kolejny nowy nabytek - Jacek Dembiński. I szybko pokazał swoje możliwości już dwie minuty po wejściu na boisko, gdy pokonał Krogha strzałem głową. Tej bramki na 1:0 dla Widzewa by jednak nie było, gdyby nie Citko, który popisał się wspaniałą akcją i przedryblowaniem trzech rywali, a następnie dokładną wrzutką na głowę Dembińskiego.

Nie minęło 10 minut, a kolejny transfer Widzewa zaczął się "spłacać" w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Rafał Siadaczka dośrodkował z rzutu rożnego i tym razem Majak celną główką trafił do bramki Broendby. Była wtedy 73. minuta i 2:0 dla łodzian, co stawiało mistrza Polski w bardzo dobrej sytuacji przed rewanżem. Jednak minęło kilkadziesiąt sekund i widzewiacy znaleźli się w trochę gorszej sytuacji. Faul na 25. metrze przed bramką Szczęsnego, rzut wolny dla gości, a w międzyczasie zmiana w zespole Widzewa (Piotr Szarpak za Ryszarda Czerwca). Ta roszada wprowadziła trochę chaosu przy ustawianiu muru przez łodzian i w efekcie wspomniany już Bjur tym razem nie przymierzył w słupek, tylko strzałem po ziemi zaskoczył bramkarza gospodarzy.

- Byliśmy na dobrej drodze, bo mieliśmy 2:0. Trudno, zdarzają się i takie sytuacje, takie padają bramki, jaka padła dla nich. Rzut wolny, dziwię się, jak ta piłka w ogóle mogła nam przejść. Wygraliśmy 2:1 i myślę, że nie jesteśmy na straconej pozycji. U nich tak samo można powalczyć. Oni nie będą się dziesięcioma bronić i kontratakować, tylko muszą to robić, co myśmy tutaj - mówił po meczu na antenie TVP trener Smuda.

Co ciekawe, po meczu doszło do słownej utarczki szkoleniowca Widzewa z Ebbe Skovdahlem, trenerem Broendby. Trochę zdenerwowany Duńczyk po wygłoszeniu swojego komentarza na konferencji w języku angielskim, zażądał, żeby również Smuda wypowiedział się w tym języku. "Franz" postanowił jednak zagrać mu na nosie. Odpowiedział mu po angielsku, że... będzie jednak mówił w ojczystym języku i potem już skomentował przebieg spotkania po polsku.

Jeśli kibice Widzewa chcą sobie przypomnieć spotkanie Widzew - Broendby (2:1) lub obejrzeć skrót z tego meczu, zapraszamy do Biblioteki PZPN na stronie laczynaspilka.pl. Pod tym linkiem zamieszczono nagrania z tego meczu, który był transmitowany na antenie TVP.

Eliminacje Ligi Mistrzów - 1. mecz (7 sierpnia 1996, Łódź)

Widzew Łódź - Broendby IF 2:1 (0:0)

1:0 Jacek Dembiński (64)

2:0 Sławomir Majak (73)

2:1 Ole Bjur (75)

Widzew: Maciej Szczęsny - Paweł Wojtala, Tomasz Łapiński (53' Marek Bajor), Rafał Siadaczka, Zbigniew Wyciszkiewicz, Radosław Michalski, Mirosław Szymkowiak, Ryszard Czerwiec (74' Piotr Szarpak), Sławomir Majak, Marek Koniarek (62' Jacek Dembiński), Marek Citko.

Broendby: Mogens Krogh - Sven Colding, Lars Olsen, Per Nielsen, Aurelijus Skarbalius, Kim Vilfort, Allan Ravn, Ole Bjur, Allan Nielsen (86' Kim Daugaard), Ruben Bagger (70' Thomas Thoegersen), Peter Moeller (77' Ebbe Sand).

żółte kartki: Majak (Widzew)

Widzów: 11000.

Sędzia: Mario van der Ende (Holandia)


Sponsor strategiczny Akademii Widzewa

Najnowsza Galeria

AMP Futbol Ekstraklasa Łódź - 25.10.2020

AMP Futbol Ekstraklasa Łódź - 25.10.2020

Tabela rozgrywek

7 Miedź Legnica 13
8 Radomiak Radom 13
9 Puszcza Niepołomice 11
10 Widzew Łódź 11
11 Stomil Olsztyn 10
12 Korona Kielce 9
13 Chrobry Głogów 9
Pełna tabela