Aktualności

Liverpool – Widzew 3:2. Porażka o smaku wielkiego zwycięstwa

To największy sukces w historii występów Widzewa w europejskich pucharach. Łodzianie wyeliminowali jedną z najsilniejszych wtedy drużyn na świecie – Liverpool i awansowali do półfinału Pucharu Europy Mistrzów Krajowych, poprzednika Ligi Mistrzów.

„Jesteście wspaniali. Do zobaczenia w Atenach. Zbyszek.” – takiej treści telegram wysłał po wyeliminowaniu Anglików Zbigniew Boniek. Wtedy był już bowiem piłkarzem Juventusu Turyn, a chodziło mu o miejsce rozgrywania finału PEMK.

Przed klubem na widzewiaków czekały setki kibiców.

Każdy z zawodników został wniesiony na rękach do lokalu klubu. Każdy był wielokrotnie podrzucany. Nie ominęło to również prezesa Widzewa - Ludwika Sobolewskiego. Kiedy już uwolnił się z rąk rozradowanych kibiców stwierdził: - Już dawno nie byłem w takich opałach!” – opisywał Dziennik Łódzki.

Jak doszło do tego wielkiego sukcesu?

16 marca 1983r. Włodzimierz Smolarek i Mirosław Tłokiński stoją na stadionie Anfield w czapkach angielskich policjantów oklaskiwani na stojąco przez tłumy kibiców gospodarzy. Bez wątpienia jest to jeden z niezapomnianych obrazków polskiej piłki klubowej, jednak jak do tego doszło?

Po wyeliminowaniu Rapidu Wiedeń, w ćwierćfinale Pucharu Europy Widzewowi przyszło zmierzyć się z jednym z faworytów do wygrania najważniejszego z europejskich trofeów – Liverpool FC. Ekipa  trenowana przez Boba Paisleya naszpikowana była gwiazdami futbolu- Graeme Souness, Kenny Dalglish czy Ian Rush.

3 marca w Łodzi przed blisko 45-tysięczną publicznością zawodnicy trenera Władysława Żmudy zneutralizowali niemal wszystkie atuty rywala i wygrali pewnie 2:0, po trafieniach Mirosława Tłokińskiego i Wiesława Wragi. Taka zaliczka dawała komfort psychiczny przed rewanżem na Anfield Road. Jednak nie oznaczało to, że losy awansu są już rozstrzygnięte.

Na rewanż z Liverpoolem, trener Żmuda przygotował niespodziankę w ustawieniu. Postanowił przenieść grającego dwa tygodnie wcześniej w ataku Tłokińskiego na środek obrony w obliczu absencji zawieszonego za żółte kartki Andrzeja Grębosza. Wyobraźmy sobie jednak, że dziś np. Ernesto Valverde, szkoleniowiec Barcelony wystawia w obronie Luisa Suareza zamiast Gerarda Pique. Zapewne większość kibiców postukałaby się w czoło, jednak z uwagi na uniwersalność Tłokińskiego oraz inny obraz futbolu lat 80. XX w. manewr zastosowany przez Żmudę aż tak bardzo nie szokował.

15 minut po gwizdku sędziego Liverpool prowadził 1:0 po wykorzystanym przez Neala rzucie karnym po tym jak Marek Filipczak zagrał w polu karnym ręką. To samo powiedzieć można o zachowaniu bramkarza Anglików, który w 32 minucie staranował wbiegającego w pole karne Włodzimiera Smolarka i sędzia zarządził jedenastkę. Bruce Grobbelaar wyczuł co prawda intencje strzelającego Tłokińskiego, ale Polak kopnął na tyle silnie, że piłka ugrzęzła w siatce i był remis.

Co czułeś przed strzelaniem jedenastki? – spytał dziennikarz DŁ Tłokińskiego? „Wiesz, że należę raczej do ludzi odważnych. Nie można było tego nie strzelić! Przecież wyrównująca bramka dawała już nam praktycznie awans .Przed oddaniem strzału śledziłem co robi Globbelaar. Przyznam się szczerze, że posłałem piłkę w lewy róg bramki, ponieważ zauważyłem, że wykonał ruch w zupełnie innym kierunku. Strzeliłem silnie więc nie miał szam obrony. Po meczu w Liverpoolu uwierzyliśmy w siebie. Czy ty wiesz, że teraz nas się muszą bać, a nie my przeciwnika.

Po zmianie stron Widzew dosyć szybko objął prowadzenie po golu Smolarka i wtedy Liverpool potrzebował aż czterech trafień, by awansować do półfinału. Anglikom udało się zdobyć jedynie dwa. W 80 minucie błąd widzewskiej defensywy wykorzystał Rush, zaś chwilę przed ostatnim gwizdkiem arbitra wynik na 3:2 ustalił David Hodgson. W tym wypadku porażka miała smak zwycięstwa, gdyż Widzew po raz pierwszy w historii znalazł się w czwórce najlepszych drużyn Europy.

Kibice Liverpoolu pomimo porażki swoich ulubieńców wstali z miejsc i oklaskiwali rywali. W ten sposób dali wyraz ogromnego szacunku dla nieustępliwości i ducha walki Widzewa.

Tuż po zakończeniu meczu potwierdzeniem naszych umiejętności piłkarskich był przyjemny gest angielskiej publiczności. Najbardziej zakochani w swoich piłkarzach angielscy sympatycy wstali z miejsc i przeszło 10 minut bili nam gorące brawa. Przypominają nam się w tym momencie reakcje kibiców na kilku stadionach w Polsce. Byliśmy naprawdę zaszokowani.” – podkreślał Tadeusz Świątek.

Co mówili po meczu widzewscy bohaterowie:

Władysław Żmuda: - Muszę się uspokoić. Nie mogę jeszcze uwierzyć, że jesteśmy w półfinale Pucharu Europy. W awans uwierzyłem w momencie, kiedy nasza drużyna zdobyła pierwszą bramkę. To był przełomowy moment spotkania. Nasz zespół mimo rozpaczliwych ataków rywali zasłużył na ten sukces. A także chyba i na remis. Awans do półfinału to największy sukces naszej drużyny. Wszyscy piłkarze grali bardzo ambitnie, ale chciałbym wyróżnić przede wszystkim Młynarczyka, Smolarka, Wójcickiego oraz podkreślić, że udał nam się manewr z wystawieniem Tłokińskiego na pozycje stopera. Chciałbym także podkreślić bardzo dobre sędziowanie.

Tadeusz Gapiński: Jestem szczęśliwy. Nieważny jest wynik środowego meczu, ważne jest miejsce w półfinale Pucharu Europy. Mam tym większą satysfakcję, że jako zawodnik nie doczekałem się takiego sukcesu, ale osiągnąłem jako szkoleniowiec. Musimy już zapomnieć o meczu z Liverpoolem. Przed nami mecz ligowy z Bałtykiem.

Włodzimierz Smolarek: To ogromny sukces, ale jego wartość uświadomimy sobie dopiero po powrocie do Polski, po tym jak nas przyjmą kibice. Anglicy ostro atakowali, ale po tym jak wyrównaliśmy, poczuliśmy, że możemy awansować.

Józef Młynarczyk: Jeszcze nie dociera do mnie fakt, że jesteśmy w półfinale Pucharu Europy. Cieszę się ,że polska piłka nożna nie spuściła z tonu, że do sukcesów reprezentacji, doszło wielkie osiągnięcie drużyny klubowej. To dowód, że gramy piłkę na wysokim poziomie.

Bob Paisley: Polacy dyktowali warunki, awansowali zasłużenie, choć o naszej porażce zadecydowały trzy poważne błędy w meczach w Łodzi i w Liverpoolu.

16 marca 1983, Anfield, Liverpool

Ćwierćfinał Pucharu Europy Mistrzów Klubowych (rewanż)

Liverpool FC – Widzew Łódź 3:2 (1:1)

Bramki: Neal 15., Rush 80., Hodgson 90. - Tłokiński 33., karny, Smolarek 53.

Liverpool: Grobbelaar - Neal, Hansen, Lawrenson, Kennedy (65. Fairclough) - Whelan (39. Thompson), Lee, Johnston - Hodgson, Souness, Rush.

Widzew: Młynarczyk - Świątek, Wójcicki, Tłokiński, Kamiński - Romke, Rozborski (70. Woźniak), Wraga (82. Myśliński), Surlit - Filipczak, Smolarek.


Sponsor strategiczny Akademii Widzewa

Najnowsza Galeria

Poranny trening 16.10.2019

Poranny trening 16.10.2019

Tabela rozgrywek

1 Resovia 27
2 Widzew Łódź 27
3 GKS Katowice 26
4 Górnik Łęczna 24
5 Olimpia Elbląg 21
6 Bytovia Bytów 21
7 Stal Rzeszów 21
Pełna tabela