Aktualności

Falstart widzewiaków w drugoligowym restarcie

Nie tak piłkarze i kibice Widzewa wyobrażali sobie wznowienie drugoligowych rozgrywek. W pierwszym meczu po blisko trzech miesiącach przerwy widzewiacy zaliczyli falstart, przegrywając u siebie 1:2 ze Skrą Częstochowa.

Mecz lidera z piętnastą drużyną II ligi rozpoczął się od dwóch rzutów rożnych... dla gości z Częstochowy. Kornery nie przyniosły rywalom widzewiaków żadnej korzyści, a gospodarze w odpowiedzi przeprowadzili akcję, po której też wywalczyli wrzutkę z narożnika boiska. Po pierwszych pięciu minutach meczu zarysowała się przewaga drużyny Widzewa. Nie mogło być inaczej, skoro już przy rozwijaniu akcji ofensywnych przez piłkarzy trenera Marcina Kaczmarka, cały zespół Skry czekał na swojej połowie.

Widzewiacy w kolejnych minutach próbowali na różne sposoby przerwać obronę gości. W 16. minucie Łukasz Kosakiewicz dośrodkował z rogu, Daniel Tanżyna uderzył głową, ale jeden z rywali wybił piłkę. Próbował jeszcze dobijać Bartłomiej Poczobut, ale był to niecelny strzał. Trzy minuty później Widzew miał dobrą okazję do objęcia prowadzenia, ale po dośrodkowaniu Henrika Ojamy Marcin Robak o centymetry minął się z piłką.

W 29. minucie widzewiacy sami przeszkodzili sobie przy dośrodkowaniu Kosakiewicza z prawej strony boiska. Mateusz Kos, bramkarz Skry, nie wyszedł do piłki i łodzianie mieli dobrą okazję do strzału, ale żaden z nich nie doskoczył do piłki.

Po upływie pół godziny gry na boisku stadionu przy alei Piłsudskiego zrobiło się o wiele ciekawiej. Zaczął w 32. minucie Marcel Gąsior, który huknął zza pola karnego i był bliski zdobycia bramki, bo piłka wylądowała na poprzeczce!

Dwie minuty później prowadzenie mogła objąć Skra. Po kontrze akcję złamał Dawid Niedbała i groźnie uderzył po długim rogu, a piłka minęła słupek bramki Wojciecha Pawłowskiego. Minęło kolejne 120 sekund i gorąco zrobiło się pod bramką gości. Po dośrodkowaniu próbował strzelać Hubert Wołąkiewicz, ale golkiper Skry złapał piłkę. Ostatnim akcentem pierwszej połowy była żółta kartka dla jednego z najaktywniejszych piłkarzy na boisku, czyli... Gąsiora za faul na jednym z rywali.

Druga połowa zaczęła się bardzo źle dla widzewiaków, którzy popełnili błąd przy akcji gości. Zakończyła się ona zagraniem ręką Kosakiewicza we własnym polu karnym. Sędzia Marcin Kochanek nie miał wątpliwości i wskazał na 11. metr. Piłkarze Skry nie zmarnowali tego prezentu i Adam Mesjasz w 49. minucie pewnym strzałem z "wapna" pokonał Pawłowskiego.

Goście poszli za ciosem i sześć minut później zdobyli drugą bramkę po akcji z lewej strony boiska. Po sprytnym zagraniu piętką Piotra Noconia do Radosława Gołębiowskiego ten drugi popisał się dobrym podaniem w pole karne, gdzie z pierwszej piłki celnie uderzył Daniel Rumin.

W 60. minucie widzewiacy mogli zdobyć kontaktową bramkę. Piłka po strzale Konrada Gutowskiego wylądowała co prawda w siatce, ale przy tej akcji Rafał Wolsztyński, który chwilę wcześniej zmienił Poczobuta, znajdował się na pozycji spalonej.

Jedenaście minut później piłkarze Skry mogli strzelić trzeciego gola. Po dośrodkowaniu Noconia z lewego skrzydła Rumin mocno uderzył z główki, ale dobrą interwencją popisał się Pawłowski. W 77. minucie łodzianie mogli zdobyć kontaktową bramkę, ale Wolsztyński nie wykorzystał dobrej okazji. W rewanżu goście ponownie stanęli przed szansą na trzecią bramkę, ale po błędzie obrońców Widzewa sytuację uratował Pawłowski, broniąc nogą strzał rywala.

Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu odżyły nadzieje w obozie gospodarzy. Dośrodkowanie Kosakiewicza zakończyło się ładnym, a przede wszystkim celnym uderzeniem Gąsiora do bramki Skry i było już tylko 1:2. Niestety, mimo ataków w końcówce spotkania drugiego gola widzewiakom nie udało się już zdobyć.

Na tym skończyły się emocje w środowy wieczór na stadionie Widzewa. Lider II ligi niespodziewanie przegrał u siebie 1:2 ze Skrą Częstochowa i zaliczył falstart przy wzowieniu ligowych rozgrywek po trzech miesiącach przerwy. Teraz przed widzewiakami wyjazdowy mecz ze Stalą w Rzeszowie. Oby tam to łodzianie byli górą.

Widzew Łódź - Skra Częstochowa 1:2 (0:0)

Bramki:

0:1 - Adam Mesjasz (49' - rzut karny)

0:2 - Daniel Rumin (55')

1:2 - Marcel Gąsior (87')

Widzew: Wojciech Pawłowski - Łukasz Kosakiewicz, Hubert Wołąkiewicz (83' Daniel Mąka), Daniel Tanżyna, Kornel Kordas, Bartłomiej Poczobut (56' Rafał Wolsztyński), Marcel Gąsior, Henrik Ojamaa (73' Christopher Mandiangu), Konrad Gutowski, Adam Radwański, Marcin Robak.

Skra: Mateusz Kos - Krzysztof Napora (75' Rafał Brusiło), Mariusz Holik, Adam Mesjasz, Radosław Gołębiowski, Adam Olejnik, Kamil Zalewski, Michał Kieca, Piotr Nocoń, Dawid Niedbała (79' Konrad Andrzejczak), Daniel Rumin (88' Dawid Wolny).

Sędzia: Marcin Kochanek (Opole)

Żółte kartki: Gąsior, Kosakiewicz (Widzew), Holik (Skra).


Sponsor strategiczny Akademii Widzewa

Najnowsza Galeria

Górnik Łęczna - Widzew Łódź 17.10.2020

Górnik Łęczna - Widzew Łódź 17.10.2020

Tabela rozgrywek

6 GKS Tychy 14
7 Miedź Legnica 13
8 Puszcza Niepołomice 11
9 Widzew Łódź 11
10 Radomiak Radom 10
11 Stomil Olsztyn 10
12 Korona Kielce 9
Pełna tabela