Aktualności

Kolejne domowe zwycięstwo - relacja meczu z Ruchem Wysokie Mazowieckie

Widzewiacy udanie zakończyli dziesiątą kolejkę trzeciej ligi. Piłkarze Marcina Płuski pewnie pokonali Ruch Wysokie Mazowieckie i tylko zaległy mecz sprawia, że nie dobili do szczytu ligowej tabeli.

Szkoleniowiec łodzian na mecz z Ruchem Wysokie Mazowieckie posłał jedenastkę, która przyniosła Widzewowi komplet punktów w dwóch poprzednich spotkaniach. Imponująco wyglądał również skład personalny ławki rezerwowej, na której usiadł tylko jeden obrońca, w dodatku usposobiony ofensywnie, czyli Bartłomiej Gromek. Nic dziwnego, w końcu widzewiacy nie mieli czego bronić - dzień wcześniej punkty stracił bezpośredni rywal w walce o awans, ŁKS Łódź, a zwycięstwo przy ul. Milionowej sprawiało, że czerwono-biało-czerwoni niemal zrównaliby się punktami z klubem zza miedzy. Niemal, bowiem piłkarze Marcina Płuski mieliby do ŁKS trzy punkty straty i jeden rozegrany mecz mniej. 

Widzew od początku ruszył więc do ataku. Już w czwartej minucie meczu wynik spotkania mógł otworzyć Maciej Szewczyk, którego prostopadłą piłką na sytuację sam na sam z bramkarzem wyprowadził Daniel Mąka, ale strzał lewego obrońcy łodzian został zablokowany. Pięć minut później łodzianie wykonywali rzut rożny, po którym futbolówka trafiła do Przemysława Rodaka. Ten zgrał ją głową do Sebastiana Zielenieckiego, ale środkowy obrońca RTS oddał zbyt lekki strzał, by myśleć o otworzeniu wyniku. 

Ataki gospodarzy jednak nie ustawały. W 10. minucie Kamil Tlaga popędził prawym skrzydłem i dośrodkował na głowę Mąki, ale skrzydłowy Widzewa uderzył nad bramką. Siedem minut później bardzo dobrą akcję przeprowadził Mateusz Michalski. Pomocnik RTS przebiegł dobre kilkadziesiąt metrów lewą stroną boiska, a później dograł piłkę Mące zewnętrzną częścią stopy. Bramkostrzelnemu widzewiakowi udało się przełożyć jednego z defensorów gości, ale drugi z nich strzał Mąki zdołał zablokować. Bezpańską piłkę przejął Michalski, odegrał do Rodaka, ale strzał środkowego pomocnika gospodarzy nieznacznie minął prawy słupek bramki golkipera Ruchu. 

W 20. minucie dość dziwnie zachował się bramkarz gości, Rafał Rakowiecki. Piłkę z prawej strony chciał dośrodkować Mąka, ale skrzydłowemu wyszedł tzw. "centrostrzał". Bramkarz Ruchu w ciemno jednak wyszedł na przedpole, by przechwycić ewentualne dośrodkowanie. Zabrakło dosłownie kilku centymetrów, by podjęte przez niego ryzyko zakończyło się utratą kuriozalnej bramki. 

Widzew nadal atakował, a swoje sytuacje miał Robert Kowalczyk, Adrian Budka i Krzysztof Możdżonek. W każdym z tych przypadków o niepowodzeniu decydowały jednak centymetry. Co się odwlecze, to nie uciecze i w 31. minucie meczu prowadzenie czerwono-biało-czerwonym dał Mateusz Michalski. Pomocnik, który kontynuuje strzelecką passę już trzeci mecz z rzędu, spokojnie wykorzystał dośrodkowanie Kowalczyka z prawej strony i pewnie pokonał Rakowieckiego. Minutę później wynik podwyższyć mógł Mąką, który najpierw popisał się świetnym prostopadłym podaniem do Kowalczyka, a kilka chwil później dopadł do piłki i uderzył w słupek. 

Cztery minuty później zgromadzeni na obiekcie przy ulicy Milionowej mogli przeżyć małe deja-vu. Znów piłkę odebrał Mąka i znów zaprosił na pojedynek jeden na jednego Kowalczyka. Temu nie udało się jednak wykorzystać dogodnej sytuacji, ale Widzew nie stracił ostatecznie piłki. Na prawej stronie zawiązała się koronkowa akcja, zakończona genialną asystą podeszwą Mąki i pięknym strzałem lewą nogą Tlagi. Bramkarz Ruchu nie miał najmniejszych szans i Widzew prowadził 2:0. Przed przerwą niemal z połowy boiska zaskoczyć bramkarza gości próbował Rodak, wykorzystując tym samym opuszczoną przez Rakowieckiego bramkę Ruchu. Jego strzał okazał się tyleż mocny, co niecelny i obie drużyny schodziły do szatni przy dwubramkowym prowadzeniu Widzewa. 

Po zmianie stron zobaczyliśmy całkowicie odmieniony Ruch i widzewiaków, których nieco uśpiła pierwsza część spotkania. Kto wie, jak potoczyłyby się losy tego spotkania, gdyby w 48. minucie dokładniej piłkę do pustej bramki Piotrowi Burskiemu dograł Michalski? Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, a w tym spotkaniu zemściły się już po minucie. Sprytnym strzałem popisał się Michał Grochowski i pokonał Michała Chorosia. Było już tylko 2:1. 

Widzew chciał szybko na tę bramkę odpowiedzieć i udało się po ośmiu minutach za pomocą ładnego, mierzonego strzału Daniela Mąki w długi róg bramkarza. Wtedy jednak powtórzyła sie sytuacja z początku drugiej części meczu - Ruch za wszelką cenę chciał strzelić bramkę kontaktową, a piłkarze Marcina Płuski - utrzymać wynik. Ten jednak zmienił się na 3:2 już po czterech minutach, znów za sprawą Grochowskiego. Chwilową bierność w kryciu świetnie wykorzystał pomocnik Ruchu Wysokie Mazowieckie. Po raz kolejny receptą na pokonanie Chorosia okazał się mierzony strzał tuż przy słupku widzewskiej bramki. 

Do głosu doszli goście, którzy zepchnęli widzewiaków do momentami zdecydowanej defensywy. Na szczęście dla gospodarzy udało się jednak przetrwać ciężkie chwile, a po kilku minutach odzyskać inicjatywę. Efekt? Najpierw w 74. minucie sam na sam z bramkarzem znalazł się Piotr Burski, ale piłka odskoczyła mu na tyle, że znalazła się w posiadaniu golkipera gości i napastnik Widzewa nie zdołał oddać strzału. Co nie udało się wtedy, udało się minutę później. Oko w oko z Rakowieckim znalazł się tym razem Możdżonek, ale również przegrał to starcie. Na szczęście do piłki dopadł Burski i płaskim strzałem podwyższył prowadzenie. 

W 82. minucie przewagę na prawym skrzydle zrobił duet Tlaga - Okachi. Ten pierwszy popędził z piłką do linii końcowej i dośrodkował do Patryka Strusa. Najlepszy strzelec ubiegłego sezonu ładnie wycofał piłkę do Krzysztofa Możdżonka, ale filigranowy pomocnik Widzewa uderzył nad bramką. Chociaż arbiter tego spotkania doliczył aż pięć dodatkowych minut, to do końcowego gwizdka nie byliśmy świadkami już żadnej dogodnej sytuacji. Widzew w tym sezonie na Milionowej jeszcze nie stracił punktów, a Ruch Wysokie Mazowieckie nie zdołał tej zwycięskiej passy przełamać. 

RTS Widzew Łódź - Ruch Wysokie Mazowieckie 4:2 (2:0)
1:0
- Mateusz Michalski 31'
2:0 - Kamil Tlaga 36'
2:1 - Michał Grochowski 49'
3:1 - Daniel Mąka 57'
3:2 - Michał Grochowski 61'
4:2 - Piotr Burski 75'

Widzew: Michał Choroś - Kamil Tlaga, Norbert Jędrzejczyk, Sebastian Zieleniecki, Maciej Szewczyk - Adrian Budka (80' Kamil Sabiłło), Przemysław Rodak, Krzysztof Możdżonek, Mateusz Michalski (63' Patryk Strus), Daniel Mąka (63' Princewill Okachi) - Robert Kowalczyk (46' Piotr Burski)

Ruch: Rafał Rakowiecki - Marcin Borowik, Łukasz Piłatowski, Grzegorz Jóźwiak (63' Maciej Zieniewicz), Patryk Pasko - Paweł Brokowski, Michał Grochowski (85' Damian Decewicz), Arkadiusz Sawicki, Michał Poduch, Romasz Rogowski - Kamil Zalewski. 

Żółte kartki: Rodak, Jędrzejczyk (Widzew) - Grochowski, Brokowski, Borowik (Ruch)


Partner Akademii Widzewa

Najnowsza Galeria

Widzew Łódź - Sokół Ostróda (trybuny) 18.11.2017

Widzew Łódź - Sokół Ostróda (trybuny) 18.11.2017

Tabela rozgrywek

1 Sokół Aleksandrów Łódzki 37
2 Widzew Łódź 35
3 Lechia Tomaszów Mazowiecki 33
4 Huragan Morąg 30
5 Ursus Warszawa 28
6 Victoria Sulejówek 28
7 Finishparkiet Drwęca Nowe Miasto Lubawskie 28
Pełna tabela